Konsultacja + trening próbny za jedyne 100 zł Kliknij [UMÓW SIĘ]
„Kryzys lutego” – dlaczego 80% osób z Wrocławia rezygnuje z siłowni po miesiącu? (I jak Ty możesz tego uniknąć).
Styczeń! Miesiąc postanowień, przemian wewnętrznych, kupowanie karnetów na siłownię, zmiany w diecie. Wszystko na raz. Siłownie w tym czasie pękają w szwach, brakuje miejsca do ćwiczeń. Trenowanie jest czymś nowym, motywacja jest na wysokim poziomie!
A potem przychodzi luty. Osób na siłowni jest mniej.
To nie przypadek. To zjawisko, które wielu trenerów nazywa „kryzysem lutego”. Momentem, w którym kończy się noworoczny zapał, a zaczyna rzeczywistość i zderzenie z procesem.
Większość osób myśli, że rezygnuje, bo „brakuje im motywacji”. Prawda jest taka, że motywacja jest chwilowa. Często to ona popycha nas żeby zrobić pierwszy krok. Natomiast motywacja nie trwa długo. To czego brakuje to sumienność i wprowadzenie nawyków.
W styczniu przez ilość wydarzeń, które poprzedzały ten miesiąc większość osób jest naładowana. Wypoczęli w okresie świątecznym. Niejednokrotnie mogli mieć więcej czasu dla siebie. Plan w głowie żeby połączyć pracę, trenowanie 5 razy w tygodniu i trzymanie diety, jawił się jako idealnie przemyślany.
W lutym wraca praca, zmęczenie, obowiązki. Trening przestaje być ekscytującym projektem, a zaczyna być kolejną rzeczą na liście do zrobienia. Często też początkowo trening jest za często, zbyt intensywnie. Dieta od razu agresywnie redukcyjna z niewielką ilością kalorii. W długiej perspektywie czasu jest to nie do wytrzymania. Zwłaszcza jeżeli trening jest nowością.
Dodatkowo przychodzą myśli negatywne – nie dałem rady, jestem beznadziejny, nie umiem utrzymać postanowień. I małymi krokami wracasz do starych nawyków. Myślisz, że zaczniesz od kolejnego tygodnia, od marca itd. Koło się zamyka i kolejny rok będziesz w tym samym miejscu.
Tłum zabija konsekwencję
Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę to ilość osób na siłowni i brak wygody w trenowaniu. Dla niektórych chodzenie na siłownie, na której nie ma miejsca jest męczarnią. Ktoś może zrezygnować z treningu tylko dla tego, że jest sfrustrowany brakiem miejsca i tłokiem.
Nawet jeżeli masz plan nie możesz go spełnić. Bo większość sprzętów jest zajętych.
Brak efektów
Najbardziej demotywujący moment przychodzi wtedy, gdy patrzysz w lustro po 4 tygodniach i… nie widzisz różnicy.
Znalazłeś jakiś plan w internecie, ale tak naprawdę nie wiesz czy dobrze wykonujesz ćwiczenia i czy dobrze dobrałeś ciężar. Nie masz informacji zwrotnej. W internecie jest tyle informacji, że nie wiesz jak je dopasować do siebie. Możesz mieć poczucie, że tracisz czas.
Bez efektów trening staje się wysiłkiem bez nagrody. Przychodzi niepewność czy kontynuowanie w ogóle ma jakiś sens.
Dlaczego z trenerem to wygląda inaczej?
Różnica nie polega na tym, że trener ma „tajne ćwiczenia”. Różnica polega na znajomości procesu. Trener wie jak wdrożyć ćwiczenia w jakiej intensywności i częstotliwości.
Z trenerem jesteś umówiony na konkretny dzień i godzinę. Nic nie zmieni tego terminu. Możesz ustawić swój kalendarz pod spotkania- sprzyja to konsekwencji. Wtedy masz mniej wymówek bo wiesz, że sam zaplanowałeś ten czas. I ktoś na tą godzinę na Ciebie czeka.
Trener nie tylko rozpisuje plan treningowy, on nadzoruje i koryguje cały proces.
- wyjaśnia, co robisz i dlaczego,
- koryguje technikę,
- pilnuje progresu,
- kondensuje trening do konkretu zamiast błądzenia między maszynami.
I co najważniejsze – nie pozwala Ci odpuścić wtedy, kiedy motywacja spada.
Bo ona zawsze z czasem będzie mniejsza i mniej stabilna. Potem zostaje tylko konsekwencja.
Osoby trenujące z trenerem rzadziej wpadają w kryzys lutego, ponieważ mają plan i wiedzą, że proces musi trwać. Trener pozwala przejść przez wszystkie etapy bez frustracji.
Jeśli czytasz to w lutym albo nawet w marcu…
… i czujesz, że Twoja motywacja i chęć działania już spada, to nie poddawaj się. Daj sobie pomóc!
Prawda jest taka, że formy nie zbudujesz w ciągu miesiąca czy dwóch. Na to potrzeba czasu. Forma powinna być na lata a nie do lata.
